- Siemka panowie - krzyknęłam wesoło i wcisnęłam się między Laya a Chena
- Co tu robisz?
- Związałam Sehuna i zostawiłam w lesie a że nie miałam co robić to przyszłam - powiedziałam to najnormalniej w świecie jakby nic się nie stało.
- Jak to go związałaś?
- No normalnie. Wzięłam linę i go obwiązałam
- Jadę po niego! - krzyknął Junmyeon i wybiegł.
- Co zrobił?
- Baek to jest prywatna sprawa
- Och
- Ale ten głupi debil jest waszym kumplem więc wam powiem. Zaciągnął mnie do jakiejś chaty w lesie i stwierdził że chce mnie zgwałcić i związać to powiedziałam mu że prędzej ja go obezwładnię niż on mnie i się założyliśmy i no cóż - chłopcy zaczęli się śmiać tylko Jongdae się na mnie dziwnie patrzył.
- Soo z drugiej strony on chyba musi serio Cię lubić. Byle kogo tam nie zabiera
- Bez przesady
- KIM SOO JIN!! - wrzasnął.
- Co skarbie? Nie możesz pogodzić się z tym że jestem lepsza? - mrugnęłam do niego. Wziął mnie na ręce i zaczął nieść w stronę basenu. - nie Hunnie proszę. Tylko nie basen - pisnęłam. Bałam się wchodzić do innej wody niż tej wannie. Mam straszną traumę. To jedna z niewielu rzeczy, których się boje. - Sehun proszę. Nie rób tego
- Sorki kochanie - nagle obluzował uścisk a ja wpadłam do lodowatego basenu. Panika. Jedyne co miałam teraz w głowie. Nie mogłam oddychać. Próbowałam jakoś wypłynąć ale to na marne. Gdy powoli zaczynałam tracić świadomość poczułam dłonie na mojej talii, które ciągnęły moje bezwładne ciało w górę. Potem była już tylko ciemność.
~~Póżniej~~
Otworzyłam oczy, lekko je mrużąc. Gdy dotarło do mnie co się stało ogarnął mnie nagły atak paniki. Już dawno ich nie miałam. Po policzkach pociekły łzy a całe ciało drżało.
- Cichutko królewno - usłyszałam cichy szept koło mojego ucha. Zasłoniłam twarz moimi drobnymi dłońmi. Chłopak objął mnie ramionami przytulając do siebie - już dobrze jesteś bezpieczna - wtuliłam się w niego. To nie był Sehun. To był ktoś inny. Podniosłam głowę i spojrzałam na mojego towarzysza. Gdy obraz mi się wyostrzył okazało się że jest nim nie kto inny jak Jongdae. Był cały mokry.
- Ty mnie wyciągnąłeś?
- Wszyscy byli sparaliżowani a ktoś musiał - odgarnął kosmyk włosów z mojego czoła.
- A..a Sehun?
- Był wściekły na siebie że to zrobił chociaż go prosiłaś. Wyszedł. Nie wiem gdzie
- Chen...
- Co jest? Słabo Ci? Mam wołać Suho?
- M...możesz mnie p...przytulić? - chłopak cicho się zaśmiał i wciągnął mnie na swoje kolana tak że siedziałam odwrócona twarzą do niego. Cmoknął mnie w czoło i zamknął w mocnym uścisku. Oparłam czoło o jego ramię. Dłuższą chwilę tak siedzieliśmy gdy nagle drzwi od tarasu zamknęły się z hukiem. Podniosłam głowę i zobaczyłam znikającą sylwetkę Sehunniego. Przeprosiłam Chena i pobiegłam za nim.
- Sehun! Poczekaj! - starałam się go zatrzymać ale dalej szedł - Hunnie proszę! - chłopak stanął jak wryty.- To moja wina
- To nie twoja wina - dotknęłam ręką jego ramienia - skąd mogłeś wiedzieć? Nic się nie stało. Jest dobrze - przytuliłam się do niego. Potrzebowałam go.
- Sehun
- O co chodzi słoneczko?
- Nie zostawiaj mnie. Proszę tylko mnie nie zostawiaj - zaszlochałam cicho.
- Nigdy bym tego nie zrobił
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz